Spróbujmy to wyjaśnić – Zombie

 

Czy oglądaliście kiedyś „Noc żywych trupów” albo „The walking dead”? Jeśli tak to wiecie czym są zombie. A co sądzi nauka na temat istnienia żywych trupów?

 

W filmach można znaleźć kilka konwencji zombi. Skupmy się na tej, w której ciało po pochowaniu powstaje jako żywy trup, a co więcej da się nim kierować i może on wykonywać polecenia swojego twórcy. Okazuje się, że w tego typu historiach o zombi leży ziarno prawdy, a sięgają one swymi korzeniami Haiti i kultu voodoo.

Jak można „zrobić zombi” wiemy dzięki kanadyjskiemu antropologowi o nazwisku Wade Davis, któremu udało się przeniknąć do kręgów Haitańskich kapłanów voodoo (należących do tajnego stowarzyszenia Bizango) i odkryć przepis na stworzenie żywego trupa. Davis opisuje, że można to osiągnąć dzięki kilku związkom chemicznym, paru miłym „zwierzątkom” i pewnej niepozornej roślinie.

Po pierwsze należy przygotować miksturę składającą się z wyciągu z suszonej rozdymki (ryby fugu produkującej tetradotoksynę), toksycznej ropuchy o wdzięcznej nazwie Aga (Rhinella marina) oraz żaby drzewnej (Osteopilus dominicensis). Tak przygotowany proszek aplikuje się na skórę. Najprawdopodobniej jeden ze składników powoduje ranę przez którą toksyna z rozdymki przenika do krwiobiegu. Tetrodotoksyna to silna neurotoksyna powodująca całkowity paraliż i zwolnienie akcji serca a jednoczenie nie przenikająca do mózgu. Powoduje to, że zatruta nią ofiara wygląda jak martwa mimo że jest całkowicie przytomna. Kolejny etap to pochowanie przyszłego zombi. Jeśli dawka toksyny nie jest śmiertelna ofiara budzi się po około 24 godzinach.

I tu znów wkracza kapłan voodoo, który aplikuje przebudzonemu zombi wyciąg z rośliny z rodziny psiankowatych (bieluń dziędzierzawa, Datura stramonium) nazywaną zombie cucumber – ogórkiem zombie. Bieluń zawiera skopolaminę alkaloid trapanowy powodujący otępienie, dezorientację i halucynacje. Wywołuje też utratę mowy (dlatego zombie raczej nie są rozmowne) oraz suchość i czerwoność skóry (stąd wygląd umarlaka). Zatruta osoba może też cierpieć na amnezję oraz naprzemienne napady wściekłości i apatii – czy nie wygląda to znajomo?

Może to nie to samo co umarlak wyjadający mózgi, ale według mnie haitańskie zombi (lub Nzambi jak zwą je miejscowi) w dużej mierze przypomina filmowe żywe trupy. Pozostaje tylko jedna kwestia – na ile możemy wierzyć opisom kanadyjskiego antropologa?

Jeśli temat żywych trupów Was interesuje polecam książkę Marka Swaina  “Jak zrobić Zombie”  (“How to make a Zombie, The Real Life (and Death) Science of Reanimation and Mind Control”, uwaga książka po angielsku).

Aby skończyć ten artykuł w nieco weselszym tonie polecam przepis na drinka o nazwie zombi, tak na odwagę lub poprawę humoru (przepis w języku angielski, ale mogę pomóc w przetłumaczeniu jeśli trzeba 😉

Add a Comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *